Gdynia. Gaz na dworcu, proszek w trolejbusie
Pasażerowie usłyszeli głuche tąpnięcie, po chwili wnętrze pojazdu wypełniło się białym proszkiem. Tak zakończył się w niedzielę po godz. 21 kurs trolejbusu linii 22 do bazy przy ul. Zakręt do Oksywia w Gdyni.
- Podróżujący pojazdem uciekli w popłochu - mówi Marcin Gromadzki, rzecznik Zarządu Komunikacji Miejskiej w Gdyni. - Wezwano pluton chemiczny gdyńskiej Straży Pożarnej.
Niskopodłogowego mercedesa do zajezdni odstawił kierowca wyposażony wcześniej przez strażaków w specjalny kombinezon. Pojazd zaplombowano, próbki proszku przekazano do Sanepidu, aby sprawdzić, czy nie zawiera wirusów groźnych dla ludzi.
- Poddany zostanie badaniom mikrobiologicznym - mówi Tomasz Kiliński, zastępca dyrektora Sanepidu w Gdyni. - Wyniki poznamy prawdopodobnie za kilka dni.
- Badania zalecono także naszemu kierowcy - dodaje Wanda Strzyżewska, wiceprezes Przedsiębiorstwa Komunikacji Trolejbusowej w Gdyni. - Pojazd, zanim wróci na trasę, zostanie prawdopodobnie zdezynfekowany.
Incydent bada już policja. Funkcjonariusze musieli w niedzielę wieczorem zająć się też kolejnym wypadkiem, gdy patrol natknął się na dworcu w Gdyni na 30-latka podtrutego gazem pieprzowym. Mężczyznę zawieziono do szpitala, na szczęście nic poważnego mu się nie stało. Dworzec strażacy ewakuowali i przewietrzyli. 30-latek był przesłuchiwany przez policję jeszcze w szpitalu. Twierdzi, że gazem zaatakowały go na dworcu nieznane mu osoby.
- Ściągamy od Szybkiej Kolei Miejskiej zapis monitoringu i zobaczymy wtedy, jak rzeczywiście wyglądało to zdarzenie - mówi Donata Kozieniec, rzecznik gdyńskiej policji.